3. Pobyt w Akatsuki

Przypuszczenia Deidary się sprawdziły. Gdy tylko czarnowłosa się zbudziła, nie ukrywajmy "trochę" się wkurzyła. Nie wiedziała, gdzie jest, ale miała podejrzenia, które sprawdziły się jak zobaczyła swoją opaskę ze znakiem Wioski Liścia. Opaska na samym środku miała "kreskę", zrobioną prawdopodobnie za pomocą kunai. Oznaczała to, że dziewczyna wbrew swojej woli, jest członkinią Akatsuki. Na stoliku, który był obok łóżka znajdowały się jakieś ubrania. "Pewnie na przebranie"-westchnęła i spojrzała przed siebie, na drzwi. "Nie muszę sprawdzać. I tak pewnie zamknięte..."-westchnęła po raz drugi i poszła z nadzieją, że drzwi są otwarte, sprawdzić czy się myliła. Chwyciła za klamkę, pociągnęła i.. nic."A może trzeba pchać?"-westchnęła trzeci raz i tym razem popchnęła drzwi. Nic. Zrezygnowana padła na łóżko. Nie miała zamiaru zostawać w tym przeklętym miejscu, ale co mogła zrobić. Nic. Tylko czekać, aż któryś z nich przyjdzie i poinformuje o tym, że została Akatsuki.. Jakby o tym nie wiedziała. Nasane postanowiła obejrzeć swój pokój. Czuła, że zbyt szybko z tamtąd nie wyjdzie, więc lepiej by było jakby się zaczęła klimatyzować w nowym otoczeniu. Rozejrzała się po pokoju. Nie był zbyt bogato wyposażony. Miał: szafę, komodę, fotel, dywan, szafkę nocną, łóżko i mały stolik w rogu obok fotela. Były jeszcze jedne drzwi, zapewne do łazienki. Nagle dziewczyna usłyszała stłumione krzyki. Jej pokój (o czym ona sama nie wiedziała) był obok gabinetu przywódcy Akatsuki, Paina. Akurat jej łóżko znajdowało się pod ścianą, która odgradzała "celę" czarnowłosej od pokoju Paina. Nasane przyłożyła ucho do ściany i zaczęła podsłuchiwać. Słyszała tylko niewyraźne fragmenty rozmowy, których jej mózg nie umiał przetłumaczyć na tyle by zrozumiała o co chodziło w dyskusji. Domyśliła się, że brały w niej udział trzy lub dwie osoby. Później gdy głosy ucichły, usłyszała kroki na korytarzu, a zaraz potem jak ktoś przekręca klamkę do pokoju czarnowłosej. Weszły dwie osoby. Poznała je bardzo dobrze. W końcu, gdy była w Wiosce Liścia, to nieraz prosiła Tsunade o dostęp do danych tej przeklętej organizacji. W progu stał mężczyzna bądź człowiek-rekin, jak kto woli. Miał niebieską skórę, postawione granatowe włosy, małe oczy i to czego najbardziej nie lubiła Nasane, chytry uśmieszek, który nie zamierzał nigdy zniknąć mu z twarzy. Jak dobrze pamiętała, był to Kisame z Wioski Mgły. Mierzyła się z nim kilka razy, ale ani razu nie oberwała od jego popularnej Samehady. Było to niezwykłe urażenie dumy Kisame, bo ani razu nie mógł trafić w zwinną i szybką czarnowłosą. Obok niebieskoskórego stał dobrze znany Nasane, ale to już nie z bazy danych, Itachi. Widziała go pierwszy raz od czasu wymordowania przez niego klanu. Jak zwykle jego wyraz twarzy nie wyrażał uczuć, ale w głębi serca nie wierzył, że spotkał przyjaciółkę brata. Był prawie pewny, że zginęła podczas zniszczenia klanu. Sam nigdy nie zmierzył się z czarnowłosą, bo tak szczerze, nie było okazji. Ich drogi za każdym razem się mijały, a oni raczej nigdy nie przepadali za sobą. Obecność Itachiego w Akatsuki, jednak całkowicie już dobiła Nasane. Wiedziała, że jeżeli Sasuke powiedział mu o tym, że dziewczyna potrafi kontrolować Bijuu i wszelkiego rodzaju demony oraz o tzw. "pieczęci", która chroniła wszystkich jej posiadaczy przed wdarciem się do ich umysłu przez Nasane jej życie w Akatsuki na pewno nie będzie zbyt kolorowe."Przynajmniej wiem, że nie będą chcieli mnie zabić."-pomyślała. Nie jest wam wiadome pewnie, że Sasuke posiada taką pięczęć, dzięki której mógł walczyć z czarnowłosą mimo tego, że patrzył się jej w oczy. Oczywiście, nie może jej założyć nikt inny niż Nasane. Ponadto w najgorszym  wypadku jakby Itachi znał większość możliwości czarnowłosej na pewno nikt z Akatsuki nie pozwoliłby jej wydostać się z organizacji. Możliwe, że Nasane się przywidziało, ale widziała na twarzy Itachiego zdziwienie. Nie była pewna. Kisame niepewnie wszedł wgłąb celi i stanął przy łóżku dziewczyny, na którym ona posłusznie siedziała i uważnie oglądała każdy ruch niebieskoskórego. Zauważyła, że jedną ręką sięga po Samehadę. Westchnęła ciężko i spojrzała na jego twarz. Ten jak maszyna natychmiast przeniósł wzrok, zapewne na ścianę, o którą opierała się dziewczyna."Czyli wie. Jeden kontakt wzrokowy, oznacza śmierć. Pewnie Itachi mu powiedział, bo nie wierzę, że któryś z nich domyślił się co potrafię." Dziewczyna zamknęła oczy i spojrzała na sufit. Zauważyła, że Kisame podchodził do niej coraz bliżej. Normalny zabójca z Akatsuki podszedłby od razu do Nasane i ją chwycił, ale nie wiedziałby, że jest ona jednym z najbardziej nieprzewidywalnych ninja. Nawet jeśli jest sama na całą organizację, a właściwie pół, bo reszta jest na misjach, nawet jeśli wygląda na wycieńczoną i zmęczoną to potrafi być niebezpieczna. Itachi przyglądał się uważnie "podchodom" Kisame i czekał cierpliwie, aż mężczyzna zwiąże ją, żeby nie mogła się ruszyć. Najchętniej niebieskoskóry walnąłby ją swoją Samehadą tak by straciła przytomność, przynajmniej wtedy byłby pewny, że nic mu nie zrobi, ale Pain surowo zabronił im jakiejkolwiek walki. Chciał, żeby przyszła do niego w pełni świadoma. Kisame wiedział, że nie da się związać. Westchnął i powiedział:
-Nie cieszę się ani trochę z tego, że to ja dostałem to zadanie, więc bądź grzeczna i żadnych wybryków. A co najważniejsze daj mi ręce, muszę cię związać.
Kisame już prawie dotykał ręki dziewczyny, gdy nagle ona niespodziewanie złapała go za nadgarstek coraz mocniej ściskając. Nie lubiła jak ktoś się tak do niej odnosił. Tak jakby była jego własnością i miała robić co on zechce. Ona nigdy nie była uległa. Nie obchodziło ją czy zginęłaby za swoje słowa czy oberwała. Mogłaby przetrwać najgorsze katusze, ale nigdy nie stałaby się czyimś podwładnym. Ona była sama, prawie całe swe życie. Słuchała tylko samej siebie i tak było w Wiosce i będzie tutaj. Jeżeli ma wykonać rozkaz musi najpierw sama to dokładnie przemyśleć. Skończyło się na tym, że niebieskoskóremu, niestety, a może i stety Nasane połamała nadgarstek. Cicho jęknął z bólu i chciał się zwrócić do Nasane, jednak przerwał mu Itachi, który wbrew pozorom poradziłby sobie o wiele lepiej z czarnowłosą niż człowiek-rekin. No, na pewno nie wyszedłby z tego z połamaną kończyną. Powstrzymał mu gestem ręki i spojrzał na dziewczynę, która patrzyła dalej w sufit.
-Za niedługo tu wrócisz. Możesz pójść nie zawiązana, ale prosilibyśmy o niesprawianie kłopotów. Idziesz?-spytał się Itachi spokojnym głosem i formuła w jakiej się do niej zwrócił nie pasowała Kisame bez dwóch zdań. Dlaczego? Akatsuki NIGDY nie prosi. To słowo jest zakazane wśród tych zawodowych morderców. To dlaczego w takim razie Itachi poprosił? Odpowiedź jest prosta. Itachi wie, że Nasane nigdy nie można było i jak widać dalej nie można rozkazywać. Trzeba uważać na słowa, nawet bardziej niż podczas rozmowy z przywódcą Akatsuki. Czarnowłosa, jak już się dowiedzieliście nie jest osobą, która łatwo się na wszystko zgadza. Itachi doskonale o tym wiedział, dlatego użył takich a nie innych słów. Ponadto Nasane nienawidzi być ograniczona w postaci na przykład: związania rąk. Dziewczyna podniosła wzrok z sufitu na Itachiego, który patrzył wszędzie tylko nie w oczy czarnowłosej. Westchnęła ciężko i podniosła się z łóżka i ruszyła do drzwi powolnym, ospałym i zmęczonym krokiem po drodze ziewając. Zamknęli drzwi i ruszyli do pokoju obok. Itachi zapukał, bo widząc opłakany stan Kisame postanowił nie przemęczać zbytnio jego nadgarstka. Na ciche, lecz dosyć groźne "Wejść" otworzył drzwi i przepuścił w nich najpierw Nasane, żeby ich przywódca dobrze ją widział. Później wszedł Kisame trzymając się cały czas za nadgarstek i Itachi, który przy okazji zamknął drzwi. Pain gestem wskazał czarnowłosej by usiadła, co ona o dziwo posłusznie wykonała. Przywódca Akatsuki wbrew jakimkolwiek zwątpieniom też dobrze znał Uchihę Nasane. Wykradł kiedyś jej dane podczas jednego z napadów na Wioskę Liścia w celu znalezienia i porwania Kyuubiego. Nie zdziwił go żaden fakt z jej sposobu walki, bo prawie wszystko miał wymienione w danych. A tym bardziej to, że Kisame trzymał się za nadgarstek i cały czas go masował.
-Wiem, że znasz się na medycznych jutsu. Po rozmowie naprawisz to co zrobiłaś.-powiedział wskazując na Kisame, lecz Nasane nawet nie drgnęła ani nie spojrzała w jego stronę. Pain widząc to "trochę" się zdenerwował.-Nie słyszę odpowiedzi.-dodał przeszywając Nasane morderczym spojrzeniem. Czarnowłosa podniosła wzrok i spojrzała się w oczy Paina, oczywiście lekceważąc całkowicie to co powiedział. Za pewne nie wiecie również tego, że Rinnegan, który posiada Pain całkowicie chroni go przed wdarciem się do jego umysłu. Nasane westchnęła i przeniosła wzrok na sufit. Nie robiła sobie nic z tego, że Pain powoli zaczyna tracić cierpliwość. Gdy już miał się odezwać uprzedziła go czarnowłosa.
-I jej nie oczekuj.-westchnęła patrząc w sufit. Szczerze, to nikt nie zwracał się do Paina tak "bezczelnie" jak ona. Nikt by się nie odważył mówić do Paina patrząc zupełnie gdzieś indziej. Jak widać naszą głowną bohaterkę w ogóle nie interesował fakt, że rudowłosy już nie będzie rozmawiał z nią tak spokojnie jak wcześniej.-Nie będę go leczyć z tego na co zasłużył.
-Mało mnie obchodzi to czy zasłużył czy nie! Masz go wyleczyć!-krzyknął Pain, którego Nasane już dawno temu wyprowadziła z równowagi.-Wracając do tematu. Jak wiesz od dzisiaj jesteś w Akatsuki. Zanim będziesz chodziła na misję muszę mieć pewność, że nigdzie nie uciekniesz, dlatego myślę, że minie trochę czasu. A jak już będziesz na jakiś misjach, będziesz szła z kimś kto na 100 % powstrzyma ciebie od takich głupich pomysłów. Na przykład pójdziesz z Itachim, Hidanem, Kisame na pewno nie skoro tak łatwo się go pozbyłaś i może z Deidarą.-na imię tego ostatniego, jak można się domyśleć Nasane bardzo się wkurzyła. Dała by całe pieniądze, jakie w życiu zarobiła na zakład, że to właśnie ten blondyn "zaopiekował" się tym by dotarła do organizacji.-Jesteś moim więźniem i będziesz robiła to co ci każę..
-Po moim trupie!-Nasane wstała z krzesła i rękami opierając się o biurko, przy którym stała krzycząc mu w twarz-Prędzej już możecie mnie zabić, bo za nic w świecie nie zgodzę się tobie służyć i stać tu jak głupia na każde zawołanie!
Pain patrzył się w miarę spokojnie na dziewczyną, z którą będzie miał dużo "zabawy". Kogoś innego by zabił. To prawda, ale jej za nic w świecie nie pozwolił by zabić. Nie ważne co by powiedziała. Ktoś taki jak ona przyda się Akatsuki bardziej niż ktokolwiek inny. Potrzebują medycznego ninję, kogoś tak szybkiego jak ona i na tyle precyzyjnego w walce i o tak niezwykłych umiejętnościach. Dotknął delikatnie jej ręki wiedząc, że ją to zdziwi. Nie spodziewała się, że po tym co mu wykrzyczała on może tak po prostu dotknąć jej ręki z takim spokojnym wyrazem twarzy.
-Uspokój się i nie denerwuj. Dobrze. To jakie postawiłabyś warunki na to, żeby wykonywać zadania, które ci przydzielę?-spytał ze spokojem i zabierając dłoń z jej ręki. Czarnowłosa pokręciła głową. Spojrzała na Paina jakby sobie żartował. Za to Kisame i Itachi pierwszy raz widzieli jak ktoś taki jak Pain robi coś tak.. innego jak na kogoś takiego kim jest. Nigdy nie pytał się o zdanie, a tym bardziej nie uspokajał w tak "dziwny" sposób.
-Czy ty sobie ze mnie jaja robisz?-spytała śmiejąc się gorzko.-Mówiłam, że nie będę nikomu służyć.
-Dobrze, może w takim razie powiesz mi po co miałabyś wrócić do Konohy?-spytał dość pewny, że usłyszy to co chce. Nasane drgnęła i już spokojna spuściła głowę w dół. Pain lekko, prawie niezauważalnie, się uśmiechnął.-Tak myślałem. Nie masz do kogo wrócić co? Nie masz przyjaciół w wiosce, żyjesz sama w podróży. To co będziesz tu robić to prawie to samo. Tylko, że z towarzyszem.
-Prawie? Podróżowałam, żeby pomagać ludziom, a nie ich zabijać.
-Będąc w Akatsuki zabijać będziesz tylko swoich wrogów i nasz wróg, będzie twoim wrogiem.-powiedział Pain.-Wróć do pokoju i zastanów się nad tym mimo wszystko. Myślę, że powinnaś to przemyśleć. Za pewne jesteś też głodna, co?-spytał, gdy ta lekko kiwnęła głową, kontynuował-Tobi przyniesie ci coś później, pod jednym warunkiem.
Czarnowłosa spojrzała na Kisame, który siedział na kanapie pod oknem i ciężko westchnęła. Mimo tego, że Rinnegan blokuje "wdarcie" do umysłu przez czarnowłosą, to mimo wszystko nie blokuje czytania w myślach. Tak, Nasane może też czytać w myślach swoich "ofiar". Dziewczyna pokręciła głową na znak:"nie" czym zdziwiła trochę Paina.
-Dwa.-poprawiła go. Pain lekko zdziwiony spojrzał na nią pytającym spojrzeniem.-Rinnegan nie blokuje czytania w myślach. Zapamiętaj to.-poleciła mu i po chwili dodała.-Wyleczę mu tą rękę i zastanowię się poważnie nad dobrowolnym dołączeniem do Akatsuki.-oznajmiła Painowi z naciskiem na "dobrowolnym". Zamierzała udać się do wyjścia, jednak przerwało jej odchrząknięcie przez Paina.-Mogę wyjść?-spytała. Ten tylko lekko kiwnął głową i powiedział, że ma iść prosto do pokoju. Itachi wstał z miejsca i razem z Kisame ruszyli odprowadzić dziewczynę do pokoju. Przeszli chwilę ciemnym korytarzem i Itachi otworzył jej drzwi do "celi". Zanim jednak zamknął powstrzymał go Kisame. Widząc to, Nasane gestem wskazała niebieskoskóremu na łóżko, a sama poszła na chwilę do łazienki. Tak jak myślała, był tam bandaż. "Teraz coś co usztywni mu ten nadgarstek"-zaczęła rozmyślać i szukać owego przedmiotu. Nagle usłyszała jak Itachi otwiera drzwi.
-Czegoś takiego szukasz?-spytał się, pokazując mały "słup" lub "kołek", jak kto woli, z gliny. Czarnowłosa wzięła przedmiot i sprawdziła czy jest stabilny."Solidny"-pomyślała, gdy "kołek" mimo nacisku nie pękł.
-Idealny.-podniosła się z podłogi, na której siedziała szukając czegoś takiego, wzięła bandaż i podeszła do Kisame. Usiadła na łóżku, na którym człowiek-rekin już czekał. Wzięła jego rękę wysłuchując przy okazji cichego jęku i zaczęła wykonywać jutsu, które wywołało u Kisame miło łaskotanie. Wyraz twarzy Nasane był nawet śmieszny. Była taka skupiona na swojej pracy. Gdy już za pomocą jutsu nastawiła kość, wzięła "kołek", ustawiła go wzdłuż nadgarstka Kisame i tym samym każąc mu "kołek" chwilę podtrzymać, tak by się nie ruszył, zaczęła owijać go bandażem i gdy stwierdziła, że wystarczająco już zawinęła, przegryzła zębami koniec i zawiązała dosyć mocno supeł, dzięki któremu bandaż nie pozwoli, żeby kołek się zsunął.
-Wystarczy na dziś. Za tydzień będziesz mógł już zdjąć bandaż. A teraz jakbyście mogli, chcę iść spać.
Na prośbę Nasane obydwoje wyszli i Itachi jeszcze zamknął drzwi. Czarnowłosa była bardzo zmęczona, sama nie wiedząc czym zasnęła. Wracając do dwójki, która niedawno wyszła z jej pokoju. Właśnie szli do jadalni, połączonej  kuchnią. Na środku prawej ściany jadalnio-kuchni znajdował się łuk, który prowadził do "salonu", gdzie członkowie odpoczywali po misji i odbywały się "narady". Itachi i Kisame właśnie weszli do salonu, gdzie po misji odpoczywali Deidara, Tobi, Kakuzu, Hidan i Konan, która przyszła bo nudziło jej się w pokoju.
-Kto cię tak urządził Panie Kisame?-zaczął wykrzykiwać Tobi.
W tym momencie wzrok wszystkich skierował się na dwójkę, która weszła do pokoju.
-A jak myślisz? Ta cała nowa, co Deidara i ty przynieśliście do organizacji.-powiedział niebieskoskóry.
-A kto cię wyleczył? Nie ma wśród nas medycznego ninja. Chyba, że Tobi to potrafi!-krzyczał dalej Tobi.
-Też ona. Po rozmowie z Painem stwierdziła, że mnie jednak wyleczy.-uśmiechnął się chytrze Kisame i usiadł na kanapie.
-A czym ty ją tak wkurzyłeś, że ci rękę zepsuła?-dowiadywał się Tobi.
-Eh...-westchnął.-Uznajmy, że nie potrafię z nią rozmawiać.
-Co? Niby jak?-tym razem spytał się blondyn.
-No.. Nie wiem.. Coś źle powiedziałem..-jąkał się Kisame-Itachi, ty powinieneś wiedzieć. Porozumiewałeś się z nią bez problemu. A z resztą ona jest z twojego klanu? Myślałem, że wszystkich zabiłeś.
-Też tak myślałem, ale widocznie przeżyła. A co do tego porozumiewania się. Nienawidzi jak ktoś jej rozkazuje. Kiedy była jeszcze dzieckiem, nie jeden oberwał za używanie złych słów. Widocznie zostało tak, do teraz.-westchnął Itachi.
-To to wyjaśnia, dlaczego tak dziwnie wyglądała jej walka z twoim braciszkiem. Niech zgadnę! Przyjaźnili się!-krzyknął Deidara.
-No byli nierozłączni.-przytaknął Itachi.
W salonie trwała dalej zacięta dyskusja na temat nowej członkini.
/Konoha. Biuro Hokage./
Kakashi właśnie niedawno wrócił wraz z drużyną z misji i poszedł zdać raport pani Tsunade.
-Misja zakończona powodzeniem. Orochimaru nie żyje. Tak jak pani przewidziała byli również członkowie Akatsuki. Zachowywali się jednak dziwnie. Jakby przedłużali walkę. Jak się później okazało mieli w tym swój cel. Gdy walka między Sasuke, a Nasane dobiegła końca po tym jak Sasuke uciekł, Nasane zemdlała, a członek Akatsuki, Deidara zabrał ją i wraz ze swym partnerem ruszyli do siedziby. Próbowaliśmy odbić ją, lecz doszliśmy za późno i dwójka otrzymała wsparcie. Udało nam się ujść poza tamtą stratą, bez większych strat.-opowiedział Kakashi.
Tsunade zszokowała ta informacja, ale mimo wszystko wiedziała, że Akatsuki może na nią "polować", ale że tak szybko zaczną wszczynać plan w życie. Ścisnęła książkę, która pod wpływem jej siły połamała się.
-Nie możemy pozwolić, by jej moc wykorzystała Akatsuki.-mówiła przez zaciśnięte zęby.
-Jaką?-spytał Kakashi.
-Nasane umie władać demonami, jak i Bijuu dzięki czemu Akatsuki bez problemu dostała by je w swoje ręce, nawet jeśli Bijuu ma Jinchuuriki. Shizune!-krzyknęła do pomocnicy.-Natychmiast poinformuj gdupę tropiącą, że mają znaleźć kryjówkę Akatsuki, a my zajmiemy się odbiciem Nasane.
-Tak!-odparła Shizune i razem z Kakashim wybiegli z gabinetu.
-Trzymaj się, Nasane..-szepnęła Tsunade patrząc na zachód słońca.- Ja cię w to wplątałam i ja cię z tego wyciągnę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

24. Polowanie na Dziewięcioogoniastego rozpoczęte!

25. Początek czegoś nowego

23. Rezultat horroru